Ewa Chmielewska
Mam na imię Ewa. Jestem osobą, która łączy w sobie siłę, wrażliwość i głęboką wiarę. Dorastałam w trudnych, niekiedy traumatycznych warunkach. Przeżyłam wiele doświadczeń i trudów, które zostawiły w moim życiu ślady, ale nigdy nie odebrały mi pragnienia, by być blisko Boga. Wręcz przeciwnie, to właśnie wiara stała się moim schronieniem, a później także drogowskazem.
Moja duchowa historia zaczęła się z chwilą przyjścia na świat. Pierwszej modlitwy nauczyła mnie mama a była to modlitwa do Anioła Stróża. Następnie ,,Zdrowaś Mario” i „Ojcze nasz”. Do dziś pamiętam, jak mama przed snem przypominała o pacierzu, a te proste słowa stały się fundamentem mojej relacji z Bogiem.
Gdy przyjeżdżałam do babci często modliłyśmy się razem. Patrzyłam wtedy jak z wytrwałością odmawia swoją długą, pełną ufności wieczorną modlitwę.

Urodziłam się w sobotę 13 maja. Maryja od dziecka była mi szczególnie bliska. Uwielbiałam chodzić na nabożeństwa majowe i starałam się nie opuścić żadnego z nich. Śpiew Litanii Loretańskiej dogłębnie mnie poruszał, co sprawiało, że jeszcze bardziej mogłam poczuć Jej delikatną obecność i opiekę.
Jednym z przełomowych momentów w moim życiu był czas, gdy w wieku 13 lat otrzymałam od wujka długopis z radiem w środku. To był dla mnie bardzo trudny czas. Po każdym ciężkim dniu, po stoczonej walce z codziennością, pozbawiona nadziei, zrezygnowana i zagubiona, włączałam to malutkie, niepozorne radyjko, wkładałam słuchawki i pozwalałam, by otuliły mnie słowa, które niosły ukojenie:
„Pan Cię okryje swoimi piórami, nie ulękniesz się strachu nocnego.”
To właśnie psalmy, których słuchałam dawały mi wytchnienie, przywracały utraconą nadzieję, dawały siły by się nie załamać i przeżyć choćby jeszcze jeden dzień.
Dziś jestem osobą pragnącą dzielić się światłem, które sama otrzymałam. Wierzę, że każdy człowiek może odnaleźć w sobie nadzieję, siłę i determinację do działania i zmiany swojego życia, bo Bóg prowadzi nas nawet wtedy, gdy myślimy, że idziemy sami.
Urszula Czepukojć
Mam na imię Ula. Moja wiara ma korzenie w domu rodzinnym, a jej pierwszą nauczycielką była moja babcia. To ona przekazała mi najważniejsze duchowe wartości, wprowadziła mnie w świat modlitwy i podarowała mi moje pierwsze Pismo Święte. Dzięki niej od dziecka należałam do wspólnoty Żywego Różańca, miejsca, które poprzez modlitwę różańcową i bliskość z Maryją kształtowało moje serce.
Przełomowym momentem mojego życia były Rekolekcje Ewangelizacyjne Odnowy w Duchu Świętym, podczas których po raz pierwszy spotkałam Boga jako Żywego, bliskiego i realnie działającego i doświadczyłam piękna Jego miłości.
Później wzięłam udział w rekolekcjach Ignacjańskich i to właśnie one nauczyły mnie odkrywać Boga w codzienności, w prostych wydarzeniach, ciszy, rozmowach, decyzjach, w Słowie Bożym, które stało się dla mnie źródłem pokoju i siły.

To Bóg przeprowadził mnie przez najbardziej bolesne, traumatyczne doświadczenia mojego życia. Kiedy wydawało się, że nie ma już wyjścia, On podniósł mnie, umocnił i dał mi siłę, by iść dalej. Jego obecność była dla mnie jak światło w miejscu, gdzie panowała ciemność.
Dziś wiem, że wszystko, co przeszłam, ma sens. Moja historia jest świadectwem tego, że Bóg naprawdę działa, uzdrawia, prowadzi i wyprowadza nawet z sytuacji, które po ludzku wydają się beznadziejne. I właśnie tym pragnę się dzielić z innymi.
